Michał Szufel · Wolontariat
Fundacja od 2014 · domowa opieka paliatywna · Pomorze
Hospicjum Pomorze Dzieciom to fundacja działająca od 2014 roku, która prowadzi domową opiekę paliatywną dla nieuleczalnie chorych dzieci na terenie Pomorza. W codziennej pracy oznacza to wsparcie lekarzy, pielęgniarek, psychologów i fizjoterapeutów, którzy opiekują się dziećmi i ich rodzinami w ich własnych domach, łącząc opiekę medyczną z pomocą emocjonalną i społeczną.
Skoro nie możemy dołożyć dni do życia, dokładamy życia do każdego dnia.
Do fundacji trafiłem po przeprowadzce nad morze. Bez planu, raczej z gotowością, żeby się w coś włączyć i sprawdzić, gdzie mogę być realnie potrzebny.
Pierwszą osobą, którą tam poznałem, był Marcin. Spokojny, konkretny, bez potrzeby budowania wokół siebie narracji. Szybko sprawdził, czy jestem kimś, kto działa, a nie tylko mówi. To on wprowadził mnie w wolontariat i od razu dał pierwsze zadanie.
Chodziło o organizację wydarzenia z okazji Dnia Ojca na strzelnicy w okolicach Gdańska. Spotkanie miało charakter wspólnego czasu ojców i synów. Bez wielkich słów. Po prostu bycie razem, w innym otoczeniu niż codzienność, która często jest trudna i obciążająca.
Moim zadaniem była część związana z jedzeniem i grillem.
Marynowanie mięsa zrobiłem dwa dni wcześniej. To był moment, w którym zobaczyłem skalę całego przedsięwzięcia. Nigdy wcześniej nie przygotowywałem takiej ilości jedzenia na raz. Sama logistyka tego procesu była czymś nowym i wymagającym pełnego ogarnięcia od podstaw.
Na miejscu odpowiadałem za grill i wydawanie posiłków. W praktyce była to ciągła praca w ruchu, bez większych przerw, w środku całego wydarzenia.
Łącznie przygotowaliśmy około 60 kilogramów mięsa plus dodatki i sałatki. Sama ta liczba dobrze oddaje skalę dnia i to, ile pracy było w tle.
Poza jedzeniem udało się też zorganizować kilka nagród do konkursu strzelectwa, który trwał w trakcie wydarzenia. Nie były to symboliczne rzeczy, tylko konkretne prezenty, które finalnie trafiły praktycznie do wszystkich uczestników konkursu.
Duża część tego wydarzenia powstała dzięki Tomaszowi i jego ludziom ze stowarzyszenia. Włożyli dużo czasu w przygotowanie strzelnicy, instruktorów, sprzętu, amunicji i całego zaplecza logistycznego. Bez tego wydarzenie nie miałoby prawa się wydarzyć w takiej formie.
W trakcie dnia najbardziej uderzało mnie to, jak naturalnie ludzie potrafią się włączać w takie działania. Każdy robił swoją część i to wystarczało, żeby całość działała.
To był mój pierwszy kontakt z tą fundacją od strony działania. I pierwsze realne zetknięcie z tym, jak wymagające potrafią być takie akcje, kiedy dotyczą ludzi i ich rodzin.
Anielski Dyplom · Hospicjum Pomorze Dzieciom · TuliPani · eMOCja